Ostatnia nasza przygoda z koleją w Indiach to pociąg do Kalkuty, czwartego pod względem wielkości miasta w Indiach. Przyjechaliśmy tutaj z konkretnych powodów. Musieliśmy przede wszystkim wyrobić wizę do Tajlandii i zrobić ostatnie pamiątkowe zakupy na słynnym bazarze w Kalkucie, którego historia sięga XIX wieku. Indie są bezdyskusyjnie najtańszym państwem jakie kiedykolwiek odwiedziliśmy! Ceny posiłków oscylowały w granicach 50rupi (ok.3zł), równie tanie noclegi oraz przejazdy rikszami, taksówkami, koleją i metrem są zdecydowanie atutem w zwiedzaniu tego kraju. Jeżeli nie dyskutuje się z brudem, hałsem itp. Indie potrafią odwdzięczyć się swoim pięknem i oczarować.
Samo miasto jest bardzo przyjemne, większa cywilizacja i kultura niż w Delhi, jedynie upały nam doskwierały. Zajęci naszymi sprawami cztery dni minęły nam błyskawicznie i ani się obejrzeliśmy jak siedzieliśmy w taksówce pędząc na lotnisko w Kalkucie.
Nasz kolejny przystanek to Bangkok. Już chwilę po opuszczeniu terminalu mogliśmy śmiało powiedzieć, że skończyła się nasza podróż a rozpoczęły wakacje! Tajlandia jest bez wątpienia najłatwieszym krajem dla podróżników. Właściwie wszystko jest tutaj podane na tacy i gotowe do "spożycia", a wysiłek turysty ogranicza się jedynie do wskazania leniwie palcem co podać.
Nasz pierwszy przystanek to rozsławiona Khao San Road, ulica po za którą większość turystów nie poznaje pozostałej części stolicy.
My byliśmy jednak odrobinę bardziej ambitni i zwiedziliśmy jeszcze China Town,
nabrzeżny targ,
targ amuletów
i słynny 46 metrowy posąg leżącego Buddy.
Pierwsze nasze wrażenia z miasta były bardzo pozytywne, czysto i wszystko tzn.sklepy, restauracje, kawiarnie, dostęp do WiFi, czyli to czego nam "brakowało" w Indiach.
Jednak są to uciechy złudne i chwilowe. Bangkok zalany jest tabunami turystów co z dnia na dzień stawało się coraz bardziej męczące! Tęsknimy za uczuciem odkrywania czegoś nowego, świeżymi doznaniami i poznawaniem lokalnych-rzeczywistych mieszkańców. Niestety tutaj tego nie znajdziemy, uciekamy na południe, na plaże, w końcu mamy wakacje?!
P.S.Opisy do zdjęć wkrótce.