piątek, 8 kwietnia 2011

New Delhi. Old Delhi. My w Delhi.


Od New Delhi

Po przylocie do Delhi nie spieszyliśmy się zbytnio z wyjściem lotniska. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy jaki świat czeka na nas za szklanymi drzwiami terminalu...
Opuścić lotnisko postanowiliśmy nowoczesnym metrem. Tanio i szybko. Pech chciał, że podczas lotu nasze wózki na bagaże (zakupione w Buenos), uległy zniszczeniu, tracąc po jednym kółku z osobna. Więc wyglądało to komicznie. Po ponad 21 godzinach podróży byliśmy już trochę zmęczeni i lekko rozbici, a na dokładkę
w Delhi przed każdą bramką do stacji metra stoją strażnicy z wykrywaczami metali i taśmą prześwietlającą bagaże. Wypytywali szczegółowo o naszą maczetę, chwilę zajęło nam tłumaczenie skąd i w jakim celu ją tu mamy. Słusznie stwierdzili, że przecież nie jesteśmy już w lesie i w mieście się nie przyda. Jednak w drodze wyjątku puścili nas dalej ale dostaliśmy zakaz wyjmowania jej podczas jazdy w wagonie:)

Po wyjściu z pociągu pędziliśmy motorikszą do hotelowej dzielnicy Paharganj.
Dzielnica ta jest typowo turystycznym miejscem w Delhi, jedynym w stolicy. Nigdzie indziej nie ma takiego namnożenia tanich hoteli i hosteli. Zaś główna ulica Main Bazaar dla większości turystów, tak i w naszym przypadku, jest często pierwszym zetknięciem z Indiami.

Od New Delhi

Od New Delhi

Nasze pierwsze wrażenia to kulturowy szok!! Uczucie to najprawdopodobniej spotęgował nasz pobyt w Rio, gdzie wszyscy i wszystko było piękne, jak z obrazka. Ameryka! A tutaj? Na ulicach bieda, brud, syf, krowy, zewsząd okrzyki, klaksony, nachalni rikszarze i sprzedawcy, a na dodatek wszyscy kierowcy chcą cię rozjechać. Na ulicy, dużo sklepów z pamiątkami, ubraniami, biżuterią, stanowiskami do malowania henną, agencjami turystycznymi i ulicznymi restauracjami. Trzeba uważnie chodzić trzymając się lewej strony aby uniknąć zderzenia z rikszą, motorem czy samochodem. Jednym słowem jest wyjątkowo tłoczno i gwarno.

Od New Delhi

Od New Delhi

Od New Delhi

Od New Delhi

Od New Delhi

Przez pierwsze kilka dni przechodziliśmy aklimatyzację. Dziewięcio i półgodzinna różnica czasu zrobiła swoje. Spaliśmy jak zabici, przez cały dzień, potrafiliśmy obudzić się o 16, a naszym rekordem była godzina18.30.

W ogarnięciu panującej tutaj rzeczywistości, z pewnością pomógł nam Piotrek, indolog, od 3 lat mieszkający w New Delhi, z którym szczęśliwie mogliśmy się spotkać. Wypytaliśmy go o interesujące nas rzeczy, jak z tymi Indiami tak naprawdę jest i jacy są Hindusi na codzień. Nasze spotkanie pomogło nam również w zaplanowaniu krótkiej trasy przez północne Indie.
W zasadzie przekreślił nasz plan zakupu lub wynajmu dwóch kółek czy rikszy, a taki pomysł mieliśmy. Polecił za to kolej, która jest niezwykle tania, podobno bywa całkiem komfortowa (podzielona na 5 klas) i bądź co bądź egzotyczna:)
Niestety nie mamy z nim zdjęcia, jakoś się nie złożyło. Za spotkanie Piotrku dziękujemy i Pozdrawiamy!

Dwa najmilsze popołudnia spędziliśmy w Old Delhi. Miejsce dla nas magiczne! Mnóstwo wąskich pełnych życia uliczek, korytarzy i straganów. Olbrzymi targ, skaczące małpy, dzielnica muzułmańska i meczet, z którego nawoływania słychać na każdym kroku, a głos muezina przeszywał nasze ciała.
Od New Delhi
Od New Delhi

Od New Delhi

Od New Delhi
Od New Delhi

Od New Delhi

Co do kuchni. W mieście, z wyjątkiem dzielnicy muzułmańskiej, jest raczej wegetariańska. Potrawy to zazwyczaj warzywne, dość pikantne papki z zatopionym kawałkami soczewicy lub serka. Obowiązkowo podawane z plackami chlebowymi, zwanymi chapati.

Od New Delhi

Od New Delhi

Jeden dzień przeznaczyliśmy na rozeznanie pocztowe, wypytać o wysłanie paczki. Co, jak i ile? Nie mamy motocykla nie pozostaje nam nic innego jak chwilowa podróż z plecakami. Ciężko się nam będzie przestawić ale trudno musimy pozbyć się kurtek, kasków, kilku pamiątek i resztę niepotrzebnego już sprzętu. Tyle się tego nazbierało i w sumie 25 kilogramową "paczuszkę" wysłaliśmy za pośrednictwem agencji na naszej ulicy. Tam młody chłopak sprytnie to wszystko zapakował i obszył białym płótnem.

Od New Delhi

W międzyczasie odbył się finał MŚ w Krykiecie, gdzie tym razem Indie zwyciężyły zdobywając tytuł Mistrza!
Od New Delhi
Ale była radocha na ulicy. Petardy, wrzaski, wiwaty,szaleństwo! Przyglądając się ich zabawie, zostaliśmy porwani przez rozbawiony tłum. Wzięli nas za ręce, musieliśmy skakać i krzyczeć razem z nimi.
Poniżej kilka fotek.
Od New Delhi
Od New Delhi

Od New Delhi

Lekcja z tamtej nocy: Jeżeli biegnie na Ciebie krowa, to odskocz maksymalnie w lewo, najlepiej za czymś się chowając:)

Od New Delhi

Najmilszym zaskoczeniem okazał się zakup biletów kolejowych. Zupełnie niepotrzebnie obawialiśmy się wizyty na dworcu. Jako turyści nie musieliśmy czekać w dzikiej kolejce z resztą podróżujących. Przysługiwała nam specjalnie wydzielona, klimatyzowana Kasa Turystyczna - Booking Office, gdzie w poczekalni są miękkie fotele, a kasjer jest cierpliwy, pomocny i uprzejmy.

Z naszych pierwszych obserwacji i doświadczeń możemy o Hindusach powiedzieć, że są ludźmi raczej wesołymi, otwartymi i z pewnością bardzo ciekawskimi (często gdy pytaliśmy się np. o drogę, wokół nas błyskawicznie tworzył się wianuszek gapiów). Są również osobami, u których nie istnieje granica nietykalności cielesnej, w kolejkach wręcz leżą na sobie.
W handlu lubią zawyżać ceny i oszukiwać przy wydawaniu reszty (co jest uciążliwe bo trzeba ciągle czuwać). Należy się zawsze targować i negocjować ceny ale akurat to ostatnie jest przyjemne.

Od New Delhi

Od New Delhi

Od New Delhi

Od New Delhi

Przez 8 dni pobytu w New Delhi widzieliśmy kilku tzw. "Białych Hindusów". Ubrani w szmaty i inne atrybuty przeistaczające ich niczym, w uduchowionych pielgrzymów. Przesiadują całymi dniami w backpakerskich kawiarniach lub bezcelowo snują się po ulicach. Wywołują śmiech u prawdziwych mieszkańców miasta, a my staramy się robić im zdjęcia.

New Delhi


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Siostro, Szwagrze,
ciesze się, że szczęśliwie przetransportowaliście się na drugi kontynent. Doszedł sms urodzinowy?
Ile planujecie być w Indiach i co potem??
siostra anka

wartaczos pisze...

You have mail.

Magda pisze...

Świetne foty. Najbardziej spodobało mi się zdjęcie z curry i chlebkiem naan ;) Mniam!!!