Transport autobusowy w Argentynie jest najlepiej rozwiniętym i najnowocześniejszym w całej Ameryce Południowej. W autokarze znajdziemy super wygodne fotele w klasie średniej "semi cama" oraz komfortowe rozkładane łóżka w sypialnej "cama". Przez cały czas podróży do dyspozycji pasażerów jest gorąca kawa i woda, a dodatkowo w cenie biletu wliczony jest gorący posiłek. Nad siedzeniami umieszczone są nowoczesne monitory, w których można oglądać filmy, a na dworcu anonsowane przez megafon autobusy przyjeżdżają i odjeżdżają o wskazanym czasie. Wszystko pięknie i idealnie niestety jest tak tylko w teorii... W rzeczywistości, z naszego doświadczenia połowa rzeczy i tak nie działa, a to kawy brakuje, a to głosu w filmie nie ma. Ciągle cieknie z kilmatyzacji, a autobus potrafi się spóźnić nawet kilka godzin i tak niestety było w naszym przypadku.
Na dworcu w Iguazu czekaliśmy ponad 5 godzin, podróż do Rio de Janeiro i tak miała trwać 23 godziny więc szkoda nam było każdej straconej minuty. Obliczyliśmy, że w boskim mieście spędzimy tylko 48 godzin, a to stanowczo za krótko na zwiedzenie całego miasta. Chcieliśmy inaczej poznać światową stolicę karnawału, znaleźliśmy więc sobie wcześniej nocleg u Raphaela z couchusrfingu i to był zdecydowanie strzał w dziesiątkę!
Raphael wynajmuje mieszkanie wraz ze swoim bratem i dwoma przyjaciółmi oraz z resztą znajomych, którzy u nich w tym czasie pomieszkują. Już w Argentynie słyszeliśmy, że Brazylijczycy są fantastyczni ale nie spodziewaliśmy się, że są aż tak obłędni! W życiu nie spotkaliśmy tak naturalnych i prawdziwych osób. Ich styl życia i bycia jest kompletnie inny od tych, które dotychczas poznaliśmy. Nic dziwnego, że to właśnie w Rio odbywa się najważniejsza impreza karnawałowa. Mieszkańcy mają świetną zabawę we krwi. Ciągle się uśmiechają, śmieją i bawią. Są bardzo życzliwi, ciekawi i szanują innych. Na to wszystko na pewno wpływa Słońce, ponieważ fantastyczna pogoda panuje tutaj przez okrągły rok oraz idealne położenie Miasta Boga!
Tak wygląda na zdjęciach, w rzeczywistości jest jeszcze lepiej! Optymizmem napawa również fakt ze znacznej poprawy bezpieczeństwa w mieście. Raphael z dumą opowiadał nam o wielkich zmianach jakie nastąpiły po tym jak 5 lat temu policja po raz pierwszy w historii odważyła się zaatakować najniebezpieczniejszą i tym samym największą dzielnicę faweli. Podczas strzelaniny zginęło wtedy ponad 500 osób ale jak sam przekonuje wszyscy zasługiwali na taką śmierć. Od tamtego czasu są już widoczne zmiany w mentalności mieszkańców, na ulice można wychodzić nawet w nocy, a fawele nie są już tak niebezpieczne jak w przeszłości. Dzięki temu miasto z pewnością zasłużyło na to aby w 2014 organizować Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, a w 2016 roku Igrzyska Olimpijskie!
Podczas naszego pobytu śmiesznie się czuliśmy nie mogąc często porozumieć z mieszkańcami, nie spodziewaliśmy się, że portugalski jest tak inny od hiszpańskiego. Sami Brazylijczycy za tym ostatnim nie przepadają i wolą jak się mówi po angielsku. Drugie zaskoczenie to ceny. Czytaliśmy o tym, że jest drogo i tak rzeczywiście było. Brazylia jest najdroższym państwem na południowym kontynencie.
Cieszymy się tym bardziej, że mogliśmy mieszkać za darmo jednocześnie poznając to wspaniałe miasto i jego mieszkańców. Podczas imprezowego pobytu nauczyliśmy się jak robić idealne Caiprinha z Cachacy
i zapragnęliśmy nauki portugalskiego, kiedy wrócimy do Polski. Czas spędzony w Rio de Janeiro to było wymarzone zakończenie naszej sześciomiesięcznej podróży po Meksyku, Ameryce Centralnej i Południowej. Lepiej sobie tego nie mogliśmy wyobrazić!
Na lotnisko jechaliśmy smutni, że tak szybko wyjeżdżamy z Brazylii chcielibyśmy tu zostać (Oj, my tu jeszcze wrócimy!) ale pocieszaliśmy się, że przecież to jeszcze nie koniec podróży i czekają nas nowe przygody.
Po 11 godzinach lotu wylądowaliśmy w Londynie. Pobyliśmy 3 godziny w Europie.
Śmialiśmy się tylko, że na Hetrhow panowała jeszcze moda zimowa, a my w krótkich rękawkach z klapkami w siatce:) Drugi lot krótszy i po prawie 8 godzinach szczęśliwie wylądowaliśmy w New Delhi.
P.S. Pani Basiu prośba spełniona. Wiadomość Cristo Redantotorowi przekazana.