wtorek, 31 maja 2011

Malezja rym i poezja.

Drodzy Czytelnicy,

nastała myśl o powrocie - ciała przeszył strach.
Taki powrót do domu to jak życia krach.
Rady jednak nie ma, taka była mowa,
że do domu w lipcu wrócimy,
aby zacząć od nowa.

A że przygody lubimy,
z dżungli na asfalty,
kciuk w górę wyciągamy złapać transport lokalny.
Pół godziny - jedziemy!
Droga nam umyka,
zielono tu, przepięknie,
przyroda w pół dzika.

Od Wyspa Tioman

Po godzinie w Jerantut dworzec nas już wita.
Stoimy.
Jednak autobusem dzisiaj pogardzimy,
przecież i bez tego sobie poradzimy.
Chińczyk obok słucha naszych dywagacji,
mamy w tym co mówimy sporo swoich racji.
Podwozi nas na wylot drogi do stolicy.
Cieszy się, że pomoże nam w tej okolicy.
Długośmy nie czekali, zapiszczały koła,
patrzymy w lewo, prawo ktoś nas z jeepa woła.
Jedziemy!
W drodze jemy, w małej restauracji,
odmówić nam nie wypada tak pysznej kolacji.

Zachciało nam się powrotu nie takiego zwykłego,
lecz jak przystało na nas - spektakularnego.
Najlepiej lądem, morzem to by była wyprawa,
taki powrót do domu w głowie nam się objawia.

Potrzeba nam dokumentów, jedziem do stolicy!
Tam siedzą władcy pióra, czytaj urzędnicy.

W mieście sił próbujemy w starciu z urzędami,
papierków nam potrzeba, tośmy spróbowali.
Zwiedziliśmy Ambasady, Konsulów poznali,
z czym przyszli, z tym wrócili - jesteśmy zbyt mali.
Dla nich jesteśmy zbyt mali? A może zbyt śmiali?!
Mali, śmiali, ale młodzi i pełni energii!
Spróbujemy gdzie indziej!
To nie koniec świata,
że za biurka odmawia jakiś biurokrata.

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Chcemy jeszcze w Malezji zwiedzić trochę plaży.
Poczuć fale, złapać słońce - Tioman nam się marzy.
Miało być całkiem dziko, a tam turystka.
Restauracja, bankomat czar przygody znika.
Widzimy jednak potencjał, namiot rozbijamy
i mieszkając za darmo tym się zachwycamy.

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Na wyspie noce ciepłe, dni były gorące,
mijały nam powoli jakoby miesiące.
Duchota, parnota - warunki do życia byłyby fatalne,
gdyby nie serwowane browary lokalne.
I tym uraczeni, moczyliśmy ciała,
w morzu gorącym jak zupa, ot przygoda cała!
Można jeszcze by wspomnieć, że łowiliśmy ryby,
łatwiej jednak w Polsce zbierać w lesie grzyby.
Więc z pieniędzmi w kieszeni, na kuter w te pędy,
żeby przy wieczorze, włożyć co do gęby.

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman

Od Wyspa Tioman


I tak po tygodniu, lenistwa i nic nie robienia,
żegnamy się z Malezją. Żegnaj! Do widzenia!
Staliśmy w słońcu na molo, wyglądając promu.
Płyniemy do Singapuru,
jeszcze nie do domu...

Wyspa Tioman

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

pięknie! :) pozdrawiam ja znana Wam jako Agnieszka B.

buziaki i powodzonka!

wartaczos pisze...

Dziękujemy Agnieszce.B za komentarz i Pozdrowienia!

Kojka pisze...

No co za wspaniały wierszyk!!!!!!!! A zdjęcia piękne, bo piękni szczęśliwi ludzie je tworzą! Pozdrowienia serdeczne!

Kojka pisze...

A i jeszcze jedno, myślałam, że to ty Dorota się topless opalasz, a to Rafał ;)(chyba). Czytam Was z taką pasją, że jeszcze raz tu zajrzałam. Miło leci czas w ten piątkowy wieczór gdy czytam Wasze perypetie. Męża niestety niet doma, a może i stety trochę czasu mam dla siebie. Tęskno, tęskno i jeszcze raz tęskno za Waszymi wariactwami, pogodą ducha i imprezami:). Wracajcie już, bo tak trochę szaro się zrobiło w tym Lublinie. Jeszcze raz Was pozdrawiam i wyczekuję spotkania w lipcu. Buźka!

Dotka pisze...

Heheh.
Mąż mój w całej swojej okazałości. :)
W kraju muzułmańskim chyba by mnie zlinczowali za takie praktyki.
A Twój mąż znowu w tango uderzył? No ładnie! :)
No wracamy niebawem. Już rezerwuj swoją mamę aby dzieci oddać i na kilkudniową imprezę do nas przybywaj.
Pozdrawiamy całą Waszą piątkę!!!
buziaki!!!!

Agnieszka | Studnia Miodu pisze...

Ale z Was utalentowani poeci :D

wartaczos pisze...

Dziekujemy. dziekujemy :D

Jezeli sie spodobalo , moga byc nastepne.

POZDRAWIAMY!