środa, 9 marca 2011

Chile i krótko.

Aduana w Chile to ewenement, ponieważ znajduje się 45 kilometrów od terytorialnej granicy z Boliwią. Zjeżdżaliśmy cały czas w dół, czym niżej tym cieplej i tak w sumie zmieniliśmy wysokość z 4500 m n.p.m na 2700 m n.p.m.

Od San Pedro de Atacama

 Po drodze mijaliśmy pasy awaryjne dla ciężarówek, które straciły hamulce.  Bez problemu wyrobiliśmy pozwolenie na motocykl, przeszliśmy kontrolę, o której opowiadała nam poznana rodzina w Agua Termales i wjechaliśmy do San Pedro de Atacama. A tam, upał, żar lał się z nieba. Cudownie, tego nam trzeba!

Od San Pedro de Atacama

 Na miejscu tylko SZOK cenowy. Identyczna historia jak przy wjeździe z Nikaragui do Kostaryki, tak i teraz przyjeżdżając z bajecznie taniej Boliwii.
Ceny hosteli wahały się w granicach 100U$D. Skandal. Od razu postanowiliśmy, że długo tutaj nie zabawimy. Na szczęście jest alternatywa i udało nam się znaleźć camping z kuchnią. W sklepach jednak ceny zdecydowanie najwyższe od początku naszej podróży w AP.
Nasz pobyt ograniczyliśmy do dwóch dni. Pierwszej nocy, świętując przy piwie nasze przygody, poznaliśmy Chilijczyka, który jest zafascynowany twórczością Gombrowicza! A, że temat Dwudziestolecia międzywiojennego mamy obcykany, mogliśmy mu wszystko jeszcze lepiej przybliżyć i opowiedzieć:)
 W miasteczku mnóstwo młodych ludzi. Panuje klimat pseudo hipisowski. Wszyscy mili, otwarci i oprócz zaproszenia na ognisko Dorota dostała ręcznie dekorowaną bluzkę. Fajny wieczór i ciekawi ludzie.
Kolejnego dnia zrealizowaliśmy jedno ze swoich marzeń czyli kąpiel w słonej lagunie, która utrzymuje ciało na powierzchni :D

Od San Pedro de Atacama
Od San Pedro de Atacama


Atacama jest bogata również w inne atrakcje, jednak po wizycie w boliwijskim REA nie zrobiły już na nas takiego wrażenia.

Od San Pedro de Atacama

Pobyt w Chile był krótki ale dlatego, że ceny nas spłoszyły. Trzeba przyznać, że ludzie sympatyczni, a kraj wydaje się być interesujący.

Od San Pedro de Atacama

Po 165 kilometrach drogi przez Andy dojechaliśmy do upragnionej Argentyny, z której właśnie piszemy, a tutaj kolejne przygody!

San Pedro de Atacama


8 komentarzy:

Kojka pisze...

a u nas ziąb, chmury, posępne gołe drzewa i wszechobecna grypa....:(

Dotka pisze...

krótko...nie zazdrościmy :)

Kylo_smaczny_dorszyk pisze...

Yo globetrotters!

To co 2 tygodnie i kończycie przygode z Ameryka Pol? :) Szkoda Wam troche...? No i motor tyle z Wami przezyl :D

Pozdrawiamy

Kylo_smaczny_dorszyk pisze...

Ojoj to byl chyba maly spojler :D

wartaczos pisze...

Hej Smaczny Dorszyku!
Przygodę z Ameryką kończymy już za 11 dni ale na razie nam wystarczy.
Na pewno jeszcze wrócimy!!!
A póki co czeka nas przygoda w Azji.
Motor to nie Żona,nie ma co płakać..hehe.. kupi się następny:)
Pozdrawiamy!
P.S. O co chodzi z tym spojlerem?

Kylo pisze...

Wlasciwie to spoiler http://pl.wikipedia.org/wiki/Spoiler_%28media%29

Anonimowy pisze...

Tu Lublin! Temperatura powietrza 3 stopni, pochmurno z przelotnymi opadami. Na szczęście piątek a więc weekendować czas. Odżywiajcie się by mieć siłę na dalsze wojaże. A co taka długa przerwa? W Argentynie zepsuł się aparat? Nie ma dostępu do internetu? Wasza GRA

Dotka pisze...

Tu Buenos Aires :)
jak sama nazwa wskazuje temperatura powietrza jest dobra.
Dzisiaj jakieś 30, słonecznie, cudownie.
Jemy dużo i smaczne.
Trochę mieliśmy przejść z motorem ale to już historia.
Wpis opublikujemy na dniach.
Pozdrawiamy ciepło
dr wartacz