piątek, 5 listopada 2010

Granica, drugie podejście

Od rana lekki stres czy uda nam się wyrobić kartę? Szybkie tacos w mieście, wizyta w pierwszym biurze. Po chwili nowy adres, taksówka i pół godzinna kolejaka do okienka. Tam pierwsze rozmowy, wyjaśnienia, kolejny, trzeci adres na kartce, taksówka, jedziemy. Nowy urząd, tym razem na wolnym powietrzu. Ludzie składają papiery na prawo jazdy (bez egzaminu). Pierwsza, druga, trzecia rozmowa, kilka telefonów i mamy nowy adres, odpowiedniego urzędu. Miła konwersacja w taksówce, jaki to Meksyk ładny, papież był Polakiem, a USA przepłaca za narkotyki. I lądujemy w piątym urzędzie, tym razem Imigracyjnym Guatemali. Tam niespodziwanie zjawia się pan dobra rada El Salvador, który szybko wciela się w rolę adwokata, teoretycznie niczego nowego nie wnosząc do wyjaśnień, jednak sprawnie objaśnia jak to zgubiliśmy trajeta circular na plaży w Cancun. Pani w biurze z uśmiechem na twarzy zapisuje wszystko na kartce wraz z kolejnym adresem odpowedniego urzędu, zapewniając, że to koniec naszej tułaczki. Pan El Salvador bo z tamtąd pochodzi, ma potrójne obywatelstwo, napomina z uśmiechem o honorarium, w uścisku dłoni otrzymuje 10U$D poczym życzy miłej podróży. Z szóstego urzędu szybko zostaliśmy oddelegowani do kolejnego, po drodze skarżymy się przypadkowo napotkanemu mężczyźnie. Wykonał telefon, przed kolejnym urzędem czeka jego żona, krótka konwewrsacja, z uporem mianiaka tłumaczymy całą sytuację. Nagle cały urząd zainteresownay sprawą. Polskę mylą początkwo z USA ale po chwili poprawiają na Francję. Krótkie, doskonale nam już znane zrzucanie odpowiedzialności i otrzymujemy opieczentowany dokument, potwierdzający zagubienie trajeta circular. Czyżby to koniec naszych problemów z opusczeniem granicy? Prawdopodobnie tak! Wieczorem sprawdzmy email. Tam wiadomość od Nancy, stolica działa i próbuje zmobilizować poprzednich właścicilei do wyrobienia karty. Co jednak nie jest proste. My pozytwnie nastawieni planujemy w czwartek rano przekroczyć granicę, gdzie w Quetzaltenango, w Guatemaili czeka na nas Franklin.

Brak komentarzy: