Dojechaliśmy do Cancun, pierwsze 1850 km za Nami. Jak tylko wyjechaliśmy z Mexico City, co zajęło nam z pomocą Nancy i jej mamy bagatela 3 godziny, na trasie ogarnęła Nas wielka frajda z powodu czekającej nas podróży..
Jesteśmy w Cancun, skorzystaliśmy z dobrdziejstwa CS i nocujemy u Kolejnego Adriana :)
A co do samej podróży to zatrzymaliśmy się na noc w Orizabę, Coatzacoalcos, Ciudad del Carmen i Progreso. Jechaliśmy przez góry i przez dżunglę. Zdęć mało bo czas nas gonił.
Wczoraj zatrzymaliśmy się na 2 godziny w Chichén Itzá.
Sama debiutancka podróż na moto bez większych przygód, jeżeli pominiemy,że wywalił nam się motor (całe szczęście niegroznie i bez nas) że po pierwszym dniu nasze torby zaczęły się topić od rozgrzanych rur wydechowych, które w BMW umieszczone są wysoko i nadal do niektórych ubrań mamy przyklejoną folię z reklamówek:) Jednak Polak potrafi i dosyć szybko zaadaptowaliśmy znaleźioną dyktę na nowy bagażnik. Co do samej trasy to w większości póki co pokonaliśmy ją autostradą, trasa ładna, byliśmy jedynie zdziwieni ilością blokad policyjnych i wojskowych, które napotykaliśmy przy wjeździe i wyjeździe na granicy każdego miasta i stanu.
A teraz idziemy na plażę, cieszyć się morzem i słońcem, które dopisuje, bo jest 30 stopni :P
3 komentarze:
Kozak!! Zróbcie zdjęcie jak oboje siedzicie z bagażami na motórze. Napiszcie następnym razem jak motor, jakie AVSy, jak GPS?
a co ty tak chcesz wszystko wiedzieć?! :p
Super!! Wartaczosy do boju!! Żal dupe ściska w tej nudnej deszczowo-śnieżnej Norwegii...
P.S Rafał i Siostra pamiętajcie, że Cejrowski wode filtrował w dżungli z węgla i kawałka trawy hehe
Prześlij komentarz