W czwartek wstaliśmy wcześnie rano, ponieważ byliśmy umówieni w centrum z koleżanką Adriana - Nancy. Oczywiście nie zabrakło m
exican style i tym razem, Nancy spóźniła się ponad 2 godziny, co dało nam czas na zjedzenie śniadania (coś jakby pieróg z sosem z zielonych pomidorów zawijany w liście palmy i słodką zupę mleczną z ryżem) i przyglądaniu się miastu o poranku.
Po 2 godzinach jazdy byliśmy na miejscu. Po skończonym zwiedzaniu podjechaliśmy do tradycyjnej indiańskiej restauracji na obiad. Po posiłku
ucięliśmy sobie drzemkę w hamakach, ach ten meksykański luz i wróciliśmy do miasta. Wszyscy
mieliśmy świetne humory więc postanowiliśmy ukoronować dzień piwkiem w barze. Oczywiście "apetyty" mieliśmy spore i na jednym się nie skończyło, a że piwo w Meksyku jest droższe niż w Polsce,
postanowiliśmy kupić
tequile i wrócić do domu...
4 komentarze:
Za dużo jecie... hehe więcej zwiedzania. Pozdrawiam :)
Kylo
oni tak jedzą, myślą tylko co by tu zjeść
Spoko czytamy z Ojcem standardowo jesteśmy ciekawi :) Uważajcie na Ekwador są zamieszki policja vs Wojsko...
P.S Ten nick mnie ciekawi Io... muszę coś z tym zrobić jakiś losowy login tak mi się zdaje.
ale Wam zazdroszczę tego Meksyku z chęcia bym tam pojechała, no ale cóż... brak pieniędzy i tegoroczna matura robią swoje ;d bawcie się dobrze i trzymajcie się jakoś, pozdrawiam :)
Prześlij komentarz